Człowiek-Wiertło #5

Władysław wracał z pracy. Stan jego umysłu można było przyrównać do tafli jeziora w bezwietrzną noc - cichej, spokojnej i niczym niezmąconej. Szedł tak sobie zupełnie zwyczajnie przez brudne ulice miasta i był już we własnej dzielnicy. Ze swoją idealnie przecietną, niegodną zapamiętania aparycją w ogóle by się nie wyróżniał w tym nędznym krajobrazie, gdyby nie fakt, że był tam zupełnie sam. I wtedy nagle tafla bezmyślności została poruszona - tak jak woda jest wzburzana przez wrzucany do niej kamień, tak zmysły Władysława zostały wyrwane ze stanu błogiego odpoczynku przez wrażenie, że coś złego dzieje się z jego domem. Nasz bohater przyspieszył kroku.
więcej…
Człowiek-Wiertło #4

Pani Janina miała kilka koleżanek, a te koleżanki miały z kolei swoje koleżanki. A ponieważ całe to towarzystwo zajmowało się niemal wyłącznie plotkowaniem, wieści o umiejętnościach Władysława bardzo szybko rozeszły się po okolicy. Już niedługo po konfrontacji z panem Eugeniuszem, za każdym razem, gdy ktoś potrzebował pomocy przy wierceniu czegoś, zgłaszał się po pomoc do Władysława. I choć Władysław dalej trudnił się sprzątaniem ulic, zawsze znajdował czas, żeby wywiercić komuś dziurę. I za każdym razem, bez wyjątku, gdy zajmował się wierceniem, czuł ten sam dreszcz podniecenia. Każde wiercenie było dla niego na swój sposób wyjątkowe i niepowtarzalne. Władysław zyskiwał opinię człowieka, który pracuje błyskawicznie, rzetelnie i dla którego nie ma otworów, których nie da się nawiercić.
więcej…
Człowiek-Wiertło #3

Pan Eugeniusz był lokalną złotą rączką, twierdził że potrafi wszystko. I trzeba mu oddać, że w promieniu pięciu kamienic nie było lepszego fachowca od niego. Dlatego zawsze, gdy komuś popsuł się kran, albo trzeba było zrobić jakiś mały remoncik, wzywany był pan Eugeniusz. Mężczyzna koło pięćdziesiątki, szczupły, z grubym wąsem i do tego kawaler. Miał doświadczenie, wiedzę i wszystkie potrzebne narzędzia. Sąsiadki ułożyły nawet rymowankę na jego cześć:
“Pan Eugeniusz,
Złota rączka - geniusz”.
Poproszony o pomoc, swoim zwyczajem odpowiedział: “Zaraz to zrobimy, pani Janinko”, po czym udał się z nią do jej mieszkania.
więcej…