la famiglia #1 Caldarrosta, znaczy kłopoty
28/10/07, 1:19:16
kategoria: la famiglia
autor: zboon
PrzeciętnyDaje radęDobrze jestBardzo dobryJa walę! (5 oddanych, średnia: 4.2 na 5)
Loading ... Loading ...

caldarrosta1

Stał na balkonie swojego mieszkania na ósmym piętrze. Pod nim rozpościerało się prawie całe miasto. Wciągnął nosem chłodne, wieczorne powietrze. Uwielbiał te chwile samotności, kiedy mógł popatrzeć na leżące u jego stóp blokowisko. Zmrużył oczy. Usiadł opierając plecy i głowę o ścianę. Nie mógł doczekać się tego smaku. Dym cygara wypełnił jego usta. Lekko palący, gęsty dym…

Wyjście na balkon znajdowało się w jego gabinecie. Do gabinetu z kolei prowadziły drzwi z przedpokoju i w tym przedpokoju właśnie siedział przy stoliku do brydża Antonio, powszechnie znany jako Pan A.. Przekładał leniwie karty z ręki do ręki. Miejsce na przeciwko zajmował Karl - ochroniarz tego pierwszego, specjalista w mordowaniu ludzi za pieniądze. Przyglądał się zza ciemnych okularów tej mało pasjonującej rozrywce swojego szefa. Trzecią osobą przy stole był Małpa. Chudy cwaniaczek, który zaczynał od handlu rozkładanymi nożami na stadionach. Potem, dzięki umiejętności prowadzenia ostrych negocjacji przy użyciu motylka, awansował do rangi jednego z najbardziej zaufanych ludzi Antonia. Cała trójka przyszła pograć w karty i omówić pewien interes, a gospodarz zostawił ich na moment w przedpokoju, by zapalić na balkonie.

Panującą ciszę przerwał nagle huk otwieranych drzwi wejściowych.
- Ręce na stół, k**wa! - wpadło pięciu mężczyzn w czarnych skórach, z bronią wycelowaną w głowy trójki siedzącej przy brydżu. Antonio, nie spiesząc się i z widoczną rutyną, wykonał polecenie. Nie drgnął mu przy tym żaden zbędny mięsień, jego kamienna twarz skrywająca się za dużymi okularami nie przedstawiała żadnego grymasu. Podobnie, choć odrobinę później, uczynił Karl. Małpa rozejrzał się nerwowo, obiegł oczami twarze intruzów, po czym szybkim ruchem położył dłonie na stole.
- Który z was to Caldarrosta?! - wykrzyczał brunet celujący w skroń Antonio. Nastała chwila ciszy.
- Ja. - Wypalił pewny siebie Karl.
Cała piątka napastników uzbrojona była w pistolety z tłumikami. Padło kolejne pytanie.
- Gdzie masz zdjęcia Boroka?
- W pokoju. - Odparł Karl, wskazując głową zamknięte drzwi gabinetu.

Brunet celujący w Antonio miał na imię Robert. Skinieniem głowy wydał rozkaz dwóm ludziom. Weszli, huknęli za sobą drzwiami i zaczęli dokładnie przetrząsać wszystkie meble. W przedpokoju trójka ofiar i trzech celujących w nie napastników wkrótce usłyszała hałas wysypywanych szuflad i wywracanych szafek. Potem kilka głuchych trzaśnięć, jakby krzesłem i nastała cisza.

“Chłopaki mają już fotki” - ucieszył się w myślach Robert. Przypatrzył się dokładniej Antonio, po czym przeniósł wzrok na stolik. Jego spojrzenie przukłuły dwie talie, z których jedna była rozłożona na 4 kupki po 13 kart. Z paniką w głosie, poprawiając chwyt na pistolecie, krzyknął:
- Ej, k**wa, wymiary, zielony obrus, to jest k**wa stolik do brydża! Gdzie jest czwarty?
W tym momencie drzwi od gabinetu, do którego przed chwilą weszło dwóch zbirów, otworzyły się z trzaskiem. Stał w nich, z dwoma zdobycznymi pistoletami w rękach, śmiejący się dziko Caldarrosta. Powietrze przeszyły kule, dało się słyszeć śpiewające tłumiki. Pociski, jak wściekłe szerszenie, sycząc dopadły dwóch kompanów Roberta. Ten nie zdążył jeszcze wymierzyć do strzelającego, jego martwi towarzysze jeszcze nie upadli na podłogę, a już czuł piekący ból rozrywający jego kolana.
Upadł jęcząc.

Caldarrosta z zacięciem na twarzy upewnił się, że dwójka, od której zaczął, nie żyje - strzelił im w głowy. Następnie pochylił się nad rannym brunetem, złapał go za włosy i wykrzyczał wściekle:
- Kto przysłał tu takich ćwoków?!
W tym czasie Antonio i Karl spokojnie wyprostowali się w swoich krzesłach. Małpa był nerwowy, trząsł się.
- Gadaj, bo skończysz jak oni! - dodał Caldarrosta przyciskając końcówkę tłumika do skroni Roberta, wskazując głową na świeże zwłoki.
- Borok, mówił że sam będziesz, mieliśmy wziąć tylko zdjęcia… - cedził postrzelony brunet.
- I dlatego było was pięciu i mieliście broń, tak?! - przerwał mu jego oprawca - Starczy. Chciałeś mnie rąbnąć. Teraz ja chcę ciebie. Możesz pier****ąć sobie szybko zdrowaśki.
- Nie, nie rób tego. - przerwał mu Antonio. - To dobry człowiek.
- Jak to dobry? Chciał mnie zabić! - odparł z wyraźnym wyrzutem Caldarrosta.
- To, że chciał cię zabić, nie znaczy że jest od razu zły. Pół miasta chce Cię zabić. Pan Henryk z mięsnego chce cię sprzątnąć, arcybiskup, za to, że mu jego dziewczynę pukałeś, mafia, policja, dwóch ministrów, biznesmeni, dozorca bloku, antifa, szalikowcy i nawet, kufa, harcerze, bo podpieprzyłeś opłatki, jak rozdawali. Daj spokój temu człowiekowi. On jest dobry, bo zna zasady brydża. - Antonio był jedyną osobą, która potrafiła dotrzeć do chorego umysłu Caldarrosty.
- O, grasz niby w brydża, cwaniaku, tak? A jakim systemem licytujesz? - Caldarrosta często zadawał takie pytanie, jeśli zastanawiał się czy zabić. Antonio widział podobne sytuacje już parę razy; Caldarrosta z bronią przy skroni ofiary i “Nie wiem”, albo “Wspólny język” były odpowiedziami nagradzanymi pociągnięciem za spust.
- Acol! - krzyknął Robert przez łzy.
- Dobra, niech ci będzie. Antonio, jak możesz, to powiedz swoim dwóm kolegom, żeby wnieśli te zwłoki do mojego pokoju ze ścierwami. Sorki, że tak wyszło, ale czasami mnie nachodzą różne menty, wiesz o tym. A ty Robert nie maż już się tak, bo cię zabiję. Nie chcę, żeby sąsiedzi słyszeli te jęki i myśleli, że jestem jakimś świrem… Przejdźmy może do interesów, bo gra coś nie wyszła…


3 komentarzy
komentuj

to jest straszne. nie bede tu wchodzic póki nie skończycie wszystkiego i bede mogła raz a dobrze przeczytac. to trzymanie w niepewności następnego odcinka podchodzi pod tortury.
ot co!

10.28.07 @ 2:22:45 Kachon:

Rozumiem, że treflówka to dwa strzaly w płuca, a nauralny to jeden w żołądek po sowitej kolacji:))) Zdjęcie wymiata!!

10.28.07 @ 2:32:54 Laszlo:

pomimo blokad informacyjnych nałożonych na zagranicę udało mi się dotrzeć do tej długo oczekiwanej notki;)
niezła jest, acz część o panu z mięsnego i harcerzach nieco burzy klimat i przywołuje raczej wożonko aniżeli ojca chrzestnego

10.28.07 @ 11:58:20 kluch:



komentuj

(pole wymagane)

(pole wymagane, nie będzie wyświetlene)




Beton Ząbki Bielizna nocna biura podróży Microsoft restauracja warszawa Stare Gry vwstyle.pl - dla miłośników VW